środa, 13 listopada 2013

Karykatura samego siebie

„Karykatura samego siebie” i w „życiu nie trzymał nawet w ręku nożyczek”.Tak o Karlu Lagerfeldzie powiedział inny projektant mody Azzedine Alaïa, (wyczytałam to w listopadowym Harper’s Bazar), a ponieważ trafił w sedno, szczerze się ubawiłam. Nikt chyba celniej nie potrafiłby określić fenomenu wielkiego Karla.... Tylko czy faktycznie powiedział: "karykatura samego siebie"?
Przeszukałam internet i nigdzie nie znalazłam potwierdzenia, że było to tak dosadne stwierdzenie na temat osoby, lecz raczej twórczości Lagerfelda. W zasadzie winnam polegać na dziennikarzu Harper's Bazar, choć wkradają się pewne wątpliwości. Wszakże Tunis, gdzie urodził się Azzedine leży w Tunezji, a nie Algierii.
Inny zaś projektant Rick Owens w świetnym, krótkim tekście: „Moja lista, 24 godziny z Rickiem Owensem” (też w listopadowym Harper’s Bazar), prócz obznajmienia czytelników ze swymi ludzkimi dziwactwami, daje wyraz zasadzie, że projektuje dla innych, nie dla siebie.

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego projektanci, a przynajmniej ich większość chodzi ubrana strasznie monotonnie, ciągle w tych samych i najczęściej czarnych ubraniach?

Ja wielokrotnie. I zawsze dochodzę do jednakowego wniosków: "fashion" to ich zawód i mają dość ciuchów i prezentowania ubiorów w pracy. Jak szewc, który ma tak dość naprawiania cudzych butów, że nie chce mu się naprawić swoich. Do tego dochodzi nieujawniony strach przed ciągłą ocena, porównaniami i krytyką środowiska modowego. Z tych powodów najlepiej wskoczyć w jakiś uniform: księdza lub więźnia jak Owens,  czy swój  osobisty jak Lagerfeld.  

1 komentarz:

  1. masz rację, każdemu może coś obrzydnąć i stać się rutyną... nawet projektanci są ludźmi, a nie programami nastawionymi na modę;P muszę być czasem normalni:P
    pozdrawiam i zapraszam do mnie:)
    www.high-heeled-view.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

napisz co o tym sądzisz...